czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozdział 4

On przez całą lekcje nie spuszczał ze mnie wzroku. Każdy centymetr mojej twarzy był dla niego bardzo ciekawy. Patrzył się w moje oczy jakby czegoś tam szukał. Lecz kiedy zwróciłam wzrok ku jego oczom natychmiastowo oddalił ode mnie swój czekoladowy wzrok. Miałam ochotę wstać, wyjść albo zapaść się pod ziemię. Czekałam aż nadejdzie koniec lekcji i będę mogła oddalić się od jego osoby. Kiedy nareszcie doszedł ten tak bardzo wyczekiwany moment nie mogłam się ruszyć z miejsca. Nic mnie nie bolało, lecz nie mogłam się ruszyć. Miałam wewnętrzną blokadę. Kiedy się ocknęłam, po prostu wstałam i poszłam nie spakowałam się nawet. Z tyłu słyszałam głos Jasia.
- Emilka! Książki! - nie słuchałam go, dalej szłam w zaparte, że nic nie słyszę. Biegł za mną aż na ostatnie piętro, ale powstrzymałam go, ponieważ weszłam do damskiej łazienki. Kiedy wyszłam nie widziałam go.
- Chyba zrezygnował - powiedziałam cicho pod nosem. Okazało się, że stał za drzwiami i ze smutną miną trzymał moje książki od historii. Wyrwałam mu je i chciałam odbiec, ale coś przytrzymało moje ramię. Jak się domyślałam to był Jasiek.
- Przepraszam za to, przed twoim domem. - powiedział ze łzami w oczach.
- To nie twoja wina. - odpowiedziałam. - Po prostu to wywołało, złe wspomnienia. - chyba nie wspominałam, ale nie dałam się nikomu dotykać. Alan mnie tak przytulał i mówił mi "Kocham Cię, ślicznotko." Jak ja mu wtedy naiwnie wierzyłam. Po rozstaniu było mi naprawdę ciężko. Teraz powiecie pewnie: "Ha, głupia myślała, że to miłość." Od teraz wiem, że miłość to egoizm, już nie wierzę w to "prawdziwe uczucie". Każdy kto się zbliża do innego człowieka i chcę czegoś więcej niż przyjaźni to zwykły egoista, który czegoś potrzebuje. Nie wiem: pieniędzy, kogoś komu można się wygadać, lub czegoś innego. Ale przyjaźń może zapewnić to samo.
- Coś się stało?
- Nie, przepraszam. - chyba trochę się zamyśliłam.
- Nic się nie stało, Kruszynko. Czy dasz się zaprosić na jakąś kawę? Trochę pogadamy, chcę Cię lepiej poznać.
- Oczywiście, powiedz tylko: gdzie i kiedy?
- Dzisiaj o 17:00, w tej kawiarni obok parku?
- Dla mnie ok. Do zobaczenia.
- Pa, Emilio. - odpowiedział już bardzo cicho. Dawno nikt na mnie nie mówił "Emilia", częściej wołają na mnie "Mila", "Emima" albo "Emisia". Większość lekcji minęła.. jak zawsze z jakimś bezsensownym krzykiem nauczycielek, kartkówek itp. Wróciłam do domu, lekcje odrobiłam w trybie natychmiastowym. Byłam bardzo podekscytowana. Zorientowałam się, że jest godzina 15:30, więc zaczęłam się szykować. Związałam włosy i weszłam do łazienki, nie spoglądając nawet do lustra. Dawno nie patrzyła do niego, chociaż u mnie w pokoju wisiało, zaraz na przeciwko wejścia. Nie lubiłam też o tym rozmawiać. Związałam włosy w koka, zrzuciłam z siebie dzisiejsze ubrania i weszłam pod szklany prysznic. Puściłam na siebie delikatny strumyk gorącej wody. Kiedy już zakończyłam jedną z moich ulubionych przyjemności. Sięgnęłam po telefon i zobaczyłam sms-a od.. no właśnie od kogo.

2 komentarze: