Przebrałam się, umyłam zęby i położyłam się do łóżka. Byłam zmęczona, tyle się dzisiaj działo. Jasiek poprosił mnie o bycie parą, pocałunek, kłótnia, wypadek. Za dużo tego jak na moją głowę. Przykryłam się turkusową kołdrą i szybko zasnęłam. Śniło mi się, że jestem w pokoju, czarnym pokoju. Sama, zamknięta w czterech ścianach. Nie widziałam nic oprócz jednego promyka światła, osiadającego na moim trampku. Spojrzałam wyżej: okno w suficie. Krzyczałam, błagałam aby ktoś mnie wypuścił. Nikt nie słyszał. Usiadłam i ponownie skuliłam się w kącie.
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się. Byłam niewyspana. Bałam się, ponieważ dzisiaj miałam mieć pierwsze przetaczanie krwi. Jedynym plusem tego wszystkiego było to, że nareszcie mogłam wrócić do domu. Pielęgniarka dała mi jakieś leki i kazała usiąść na wózku inwalidzkim. Zawiozła mnie na inny oddziału. Tam zobaczyłam mnóstwo stojaków na kroplówki, łóżka i krzesła. Kobieta powiedziała, abym usiadła na jednym z nich i podłączyła mi woreczek z krwią. Siedziałam tak ok. 3 godziny. Kiedy nareszcie ta męka, którą będę musiała jeszcze milion razy powtarzać skończyła się pani w fartuchu wyjęła mi wenflon i zawiozła do sali. Tam nie czekał na mnie nikt.
-Pewnie Jasiek poszedł na policję. - tak to sobie wytłumaczyłam.
Spakowałam swoje rzeczy, przebrałam się w coś normalnego, czyli czarne spodnie, białą bluzę, płaszcz i buty emu. Rozpuściłam włosy, usta pomalowałam błyszczykiem, wzięłam lekki bagaż i wyszłam. Kiedy przeszłam przez próg szpitala poczułam zimny wiaterek. Tak bardzo brakowało mi świeżego powietrza. Zobaczyłam samochód moich rodziców. Podeszłam do niego. Oni przywitali się ze mną i zawieźli do domu. Wyszłam z auta i rozejrzałam się. Nie było mnie tylko parę dni, ale bardzo tęskniłam za moim minimalistycznym domem. Szłam po mojej szarej kostce przed domem i weszłam do domu. Od razu poszłam do mojego pokoju. Miałam tam czysto, chyba mama posprzątała. Położyłam torbę i weszłam do łazienki. Przebrałam się już drugi raz dzisiaj, ale tym razem bardziej w strój "po domu". Moim dzisiejszym strojem była czarna luźna bluzka z cytatem "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." i czarne leginsy. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie coś do jedzenia. Tym razem padło na jajecznice ze szczypiorkiem. Wyjęłam z lodówki 3 jajka. Na palnik położyłam patelnie i stłukłam jajka. Kiedy już jajecznica była gotowa zdjęłam ją z kuchni i strąciłam na talerz. Doprawiłam solą i pieprzem, pokroiłam szczypiorek i zrzuciłam z deski na jajecznice. Jadłam z takim smakiem, jakbym jedzenia nie widziała przez pół roku. Te szpitalne posiłki były takie mdłe i nie dobre, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Kiedy skończyłam naczynia schowałam do zmywarki i wzięłam moją ulubioną książkę, czyli "Gwiazd Naszych Wina". Opowiada o dziewczynie chorej na raka, która poznaję bardzo przystojnego chłopaka, który również walczy z tą okrutną chorobą. Razem mają różne niesamowite przygody, ale takie.. normalne. Jedynym ich sprzymierzeńcem jest czas.. i choroba. Nie chcę, żeby ze mną było tak samo. Nie chcę, aby moim wrogiem był czas i choroba. Nie chcę takiego życia. Boję się, że nie będę mogła dostarczyć Jasiowi tyle szczęścia na ile zasługuje. Że będę zmęczona całymi dniami. Nie będę mogła pokazywać się z ludźmi. Nie będę mogła z nim chodzić na spacery, które ja i Jasiek bardzo lubiliśmy. A teraz to ma tak po prostu prysnąć? Nie chcę takiego życia dla niego. Sama dałabym radę, ale nie wiem czy Jasiek... szkoda gadać. Z moich zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Zeszłam po schodach, w drzwiach zobaczyłam Weronikę. Nie! To nie jest Weronika, to jest Kinga. To jest ta sama dziewczyna, którą Wam ostatnio opisywałam. Blada cera, brunetka.
- Cześć! - powiedziała.
- Hej.. - odpowiedziałam niepewnie.
- Wiesz kim jestem?
- Kinga z klasy równoległej.
- Tak, przyszłam zapytać jak się czujesz.
- Dobrze.
- Nie zaprosisz mnie do siebie?
- Tak, wchodź. Nie chcę być nie miła, ale po co tu przyszłaś, przecież my się prawie nie znamy.
- Weronika mnie poprosiła, nie mogła przyjść, bo mamie musiała pomóc na zakupach.
- Ok, no spoko.
- Chcesz herbaty?
- Woda wystarczy.
- Mam tylko truskawkową.
- Może być.
******
Przepraszam Was, że taki słaby, ale nie miałam dzisiaj za bardzo weny.
Zapraszam Was do komentowania, bo mam wrażenie, że aktywność delikatnie spada.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Ask: http://ask.fm/emima02
Kiedy następny!? :)
OdpowiedzUsuń