środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 19

NASTĘPNY DZIEŃ

Tamten wieczór miał być magiczny, a ja jak zawsze wszystko spieprzyłam. To była codzienność. Zawsze musiałam coś zniszczyć. Ale obudziłam się przytulona do Jasia. On nadal był w swoim eleganckim stroju, a ja w koszulce. Obróciłam się w jego stronę, aby widzieć jego śliczną i gładką twarz. Obserwacje zaczęłam od lśniących włosów. Były ułożone na tzw. "klasyczny nieład". Każdy włos był wygięty w inną stronę świata. Czoło, nic specjalnego. Było prawie całe zasłonięte brunatnymi włosami. Oczy, powieki je zasłaniały, ale dobrze pamiętałam ich kolor. Były czekoladowe, takie piękne. Cudowne, wręcz idealne, a do tego nigdy takich nie widziałam. To jeszcze bardziej podsycało ciekawość i podniecenie. Nos? Nie przypatrywałam się mu. Moją całą uwagę skupiały 2 pieprzyki po lewej jego stronie. Jego pełne usta, były jak zresztą on cały idealne.
- Czemu się tak przyglądasz, Kruszynko?
- Tobie.
- I co ciekawego widzisz?
- No właśnie nic. - powiedziałam śmiejąc się.
- Pożałujesz!
Zaczął mnie łaskotać. Przekręcił nas tak, że siedział na mnie okrakiem.
- Pu.. pu.. puszczaj głupku! - krzyczałam, próbując nie udusić się.
- Przeproś.
- Nigdy!
- No to nie. - uśmiechnął się słodko i kontynuował swoje tortury.
- Przeprosić Cię nie.. nie.. nie przeproszę. Ale buziaka Ci dać mo.. mo.. gę.
- Tutaj. - wskazał palcem na swój policzek.
- No. - powiedział zadowolony i dumny.
- Idź śniadanie zrób, a nie się nade mną znęcasz fizycznie.
Jasiek zrobił minkę zbitego pieska i otworzył drzwi, aby wyjść z pokoju.
- Co na śniadanie, moja księżniczka sobie życzy?
- Naleśniki, królewiczu.
- Nie umiem, ale sobie poradzę. - uśmiechnął się do mnie.
Ja zabrałam kosmetyczkę, bieliznę, czarne leginsy, bordowy top i poszłam do łazienki. Zrzuciłam z siebie ubrania. Usłyszałam odgłos, jakby ktoś upadł.
- Jasiek!

******

Przepraszam, że taki krótki i niedopracowany, ale po prostu uzupełnić musiałam lekcje, bo byłam chora, a chciałam dodać, żeby nie być do tyłu.
Pozdrawiam :D

1 komentarz: