poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział 1

25.09.2014 r.
Obudziłam się i kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam na zegarek była dopiero 6:34 rano. Wypuściłam powietrze z ust, ponieważ u mnie nie zdarzało się tak wcześnie wstawać szczególnie, że do szkoły miałam dopiero na 10:00, gdyż pani wychowawczyni się rozchorowała, a miałam z nią dwie pierwsze lekcje. Chętnie wstałam z łóżka, nie wiedząc dlaczego, ponieważ nie byłam do końca wyspana. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie tosty z serem. Byłam na prawdę głodna. Rodziców już nie było. Pewnie byli w drodzę e do pracy. Kiedy zjadłam włączyłam telewizor i zaczęłam naciskać przypadkowe guziki. W telewizji nie było nic ciekawego, więc poszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic. Uwielbiałam jak ciepłe kropelki wody spływają po moim ciele i wywołują miły dreszcz. Wyszłam z łazienki ubrałam czerwone leginsy, biały top i czarny sweter, spakowałam torbę i spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który wskazywał godzinę 8:43. Postanowiłam wyjść wcześniej i zahaczyć o dobrze znany mi park. Chociaż był już koniec września nadal było ciepło. Do parku miałam jakieś 15 minut drogi, włożyłam słuchawki do uszu i wybrałam jakąś playlistę. Szłam z zamkniętymi oczami, gdyż leciała moja ulubiona piosenka o tytule "Love me like you do". Ja dawno nie miałam chłopaka. Byłam przez jakiś czas naprawdę zdołowana poprzednim. Zostawił mnie po tym jak zobaczył jak mój kuzyn mnie pociesza, po tym jak wykrzyczał mi w twarz, że ma mnie dość. Tak.. jak to się mówi? "Odwrócił kota ogonem". W tamtym momencie to było naprawdę trafne powiedzenie. Gdy weszłam do parku usiadłam na losowej ławce i zaczęłam dalej słuchać muzyki. Uwielbiałam ten stan kiedy mogłam usiąść, odpocząć i posłuchać moich ulubionych piosenek. Nie wiem ile tam siedziałam. Ale kiedy spojrzałam na zegarek była już 9:48. Bałam się, że nie zdążę do szkoły, więc zaczęłam biec truchtem. Do dzwonka zostało zaledwie 2 minuty byłam z siebie dumna, że zdążyłam. Kiedy zdejmowałam kurtkę, zobaczyłam machającą do mnie Weronika. Bardzo ją lubiłam, była najlepszą przyjaciółką. Najlepszą jaką mogłam sobie wymarzyć. Podeszła do mnie i się przywitała. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym jak to zawsze my, aż do dzwonka. Pożegnałyśmy się chociaż i tak byśmy się spotkały na następnej przerwie, miałyśmy jakiś taki zwyczaj. Kiedy do klasy przyszła nauczycielka, cała klasa umilkła i usiedliśmy na swoich miejscach. Siedziałam z Rudą. Znaczy na imię miała Kaśka, ale kolor jej włosów był jak kolor dobrego soku z marchewki, więc wiadomo. Nauczycielka kazała nam przeczytać temat i wyszła zostawiając drzwi otwarte. Nagle do naszej klasy wszedł jakiś chłopak..

******
Więc jest rozdział pierwszy. Mam nadzieję, że się podoba. Wiem, że to jest amatorszczyzn, ale proszę o ocenę :D I czy taka długość rozdziałów Wam odpowiada. Następny rozdział prawdopodobnie jutro.
Ask: http://ask.fm/emima02

Prolog

Cześć! Jestem Emilka! Mam 17 lat. Mam bardzo dobre relacje z moimi rodzicami, ale bardzo rzadko ich widuje. Są zapracowani i mało czasu spędzają w domu. Ale zastępują mi ich moi przyjaciele. Mam najlepszą przyjaciółkę, ma na imię Weronika. Przypadkiem jest również, że mam swojego kuzyna w klasie, który również mnie bardzo wspiera w trudnych chwilach. Uwielbiam śpiewać, jeżdżę na konkursy. Kiedy mam zły humor uwielbiam sobie pośpiewać albo popłakać. Często się uśmiecham, ale to tylko taki sztuczny uśmiech.

 *********

A, więc jest prolog tak wiem, że nie mam jakiegoś talentu, ale mam ochotę popisać :)
Mój ask : http://ask.fm/emima02