To była wiadomość od Jasia. "Kruszynko, będę po ciebie o 16:30." Jezu! Już jest 15:57. Chciałam wyglądać naprawdę nieziemsko. Wyjęłam czerwoną sukienkę z koronkowymi rękawkami. Założyłam czystą, nową, białą bieliznę i cieliste rajstopy koloru mojej skóry, aby nie było ich widać. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Wyglądałam bardzo ładnie. Pierwszy raz od rozstania podobałam się sama sobie. Postanowiłam zrobić sobie nowy makijaż. Sama byłam zdziwiona, bo dawno nie przywiązywałam takiej wagi do wyglądu. Wyjęłam z kosmetyczki puder, cienie do powiek, tusz do rzęs i czerwony błyszczyk. Chciałam, aby to wyglądało dosyć elegancko i naturalnie. Zeszłam na dół, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Jak można było się domyślić to był Jasio. Kiedy otworzyłam drzwi chłopak stał w drzwiach, wpatrzony we mnie jak w obrazek.
- Cześć. Poczekasz na mnie w salonie?
- Y.. co? Tak. Oczywiście. - odpowiedział.
Zarumieniłam się, on też wyglądał bardzo seksownie. Miał na sobie czarne dżinsy, czarną koszulę rozpiętą pod szyją i czarne eleganckie trampki. Jego perfumy rozniosły się po całym moim domu. Miały zapach skoszonej, zielonej trawy i czegoś jeszcze, nie wiedziałam co to jest, ale to było naprawdę.. takie męskie. Usiadł na kanapie w salonie.
- Poczekaj na mnie, za chwile będę gotowa. - uśmiechnęłam się do niego, cała zarumieniona.
- Nie śpiesz się. Bardzo ładnie wyglądasz. - odpowiedział z lekkim uśmiechem na twarzy. Założyłam czarne szpilki i czarną skórzaną kurtkę. Kiedy mieliśmy wychodzić zaczął padać deszcz.
- Nie! No ten wieczór miał być idealny! - krzyknęłam do nieba. Jasiek zaczął się śmiać.
- Powiedziałam to na głos? - Jasiek prawie tarzał się po podłodze, ze śmiechu. Zaczęłam rżeć razem z nim, co często mi się nie zdarzało. Kiedy się uspokoiliśmy, Jasiek powiedział, że przykro mu, że nie wypaliło.
- Chyba już pójdę, przykro mi. - złapałam go za koszulę.
- Nie idź. Proszę zostań. Nie chcę znowu zostać sama. Może usiądziemy i porozmawiamy przy herbacie.
- Jeśli chcesz. - uśmiechnął się i przytaknął. Wstawiłam wodę na herbatę i pokroiłam zakupione w pobliskim sklepie ciasto. Postawiłam talerzyki i filiżanki na stole. Jaś cały czas mierzył mnie wzrokiem.
- Usiądź. - powiedział. Usiadłam tak jak mi nakazał. Siedzieliśmy tak w ciszy przez następne 10 minut.
- Mogę o coś zapytać? - powiedziałam.
- Oczywiście, Kruszynko.
- Dlaczego ja?
- Nie rozumiem pytania.
- Dlaczego to mną się zainteresowałeś? Przecież są ładniejsze dziewczyny. - schyliłam się nad filiżanką herbaty.
- Nie mów tak. - podniósł mój podbródek.
- Ale to prawda. - wyrwałam moją twarz z jego ręki. W moich oczach pojawiły się łzy.
- Nie płacz. - wstał i przytulił mnie. Ja łkałam w jego objęciach. Czułam się wtedy tak bezpiecznie.
- Dla mnie jesteś najpiękniejsza. - uśmiechnęłam się wciąż płacząc. Spojrzałam w jego oczy.
- Dziękuje, że jesteś. - spojrzałam w jego brunatne tęczówki.
- Będę, zawsze kiedy będziesz mnie potrzebowała. - przytuliłam go jeszcze mocniej. On usiadł na krześle. A ja zrobiłam to samo na jego kolanach, nie odrywając od niego wzroku. Chyba zasnęłam w jego objęciach. Kiedy wziął mnie na ręce i zaniósł na górę w poszukiwaniu mojego pokoju, ocknęłam się. Położył mnie na łóżku, a ja powiedziałam do niego.
- Nie idź jeszcze, proszę. - usiadł koło mnie. Ja zrobiłam to samo.
- Nie zostawiaj mnie. - mówiłam szeptem.
- Połóż się, jesteś zmęczona. - położyłam się i poczułam uginające się łóżko, pod ciężarem chłopaka. Objął mnie w talii. Tym razem pozwoliłam mu na to. Ułożyłam się na jego torsie i zasnęłam.
*****
Następny rozdział :) Dziękuje za Waszą aktywność :D Zapraszam do komentowania ^^
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
Ask: ask.fm/emima02
Czekam na next! :D
OdpowiedzUsuń