Perspektywa Jasia
Spojrzała na mnie swoimi oczami. Były całe oszklone, ale nadal piękne. Wyczytałem z nich, że jest przerażona i zestresowana całą zaistniałą sytuacją. Że jestem jej w tej chwili najbardziej potrzebny. Widziałem też pretensje, ale nie wiedziałem za to. Chciałem jej pokazać, że chcę jej pomóc. Nawet jeśli miałbym zapłacić za to wysoką cenę.
- Obiecałem, więc jestem. - powiedziałem podnosząc delikatnie kąciki ust.
Widziałem jak jej warga drży. Rzuciła mi się na szyję, nadal nic nie mówiąc. Czułem, że w każdej chwili może wybuchnąć głośnym i obfitym płaczem. Po kilku minutach czułem, że już się nie trzęsła, spokojnie oddychała. Sprawdziłem czy nie zasnęła. Nie pomyliłem się. Podniosłem ją i położyłem na bielutkiej jak śnieg pościeli. Przykryłem Emilkę kocem i pocałowałem ją w czółko.
- Śpij, kochanie. - powiedziałem cicho.
Przekręciła się na drugi bok i dalej spała. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Usiadłem na krześle przy biurku Emilii i zacząłem myśleć nad niespodzianką. Z przemyśleń wyrwał mnie telefon. "Oni mówią, że nie mamy duszy, oni mówią lalki nie kochają" To była komórka Emilki. Pozwoliłem sobie spojrzeć na wyświetlacz. Dzwoniła jej mama. Postanowiłem odebrać, nie chciałem budzić Misi. Przejechałem palcem po ekranie, klikając zieloną słuchawkę.
- Halo? Emilka?
- Dzień dobry, tutaj Jasiek.
- Chłopak Emilki?
- Tak. - głos troszeczkę mi się łamał, bo jeszcze nie poznałem osobiście jej rodziców. Widywałem ich w szpitalu, ale to nie była raczej dobra sytuacja do poznania ich.
- Mogę prosić Emilię?
- Emilka śpi, coś przekazać.
- Powiedz, że jedziemy na tydzień do cioci na Mazury. Jeżeli coś by się stało, informuj Nas o tym dobrze?
- Dobrze, psze pani. - powiedziałem uradowany na myśl, że mogę mieć ją dla siebie przez kilka dni.
- Tylko ma być grzecznie.
- Proszę się nie martwić, zaopiekuję się Państwa córką.
- Mam nadzieję. Do widzenia Janku.
- Do widzenia.
Odłożyłem telefon i nagle wpadłem na genialny pomysł. Znalazłem kartkę, była w tym samym miejscu co ostatnio. I napisałem:
" Witam, kochany śpioszku!
Kiedy to piszę jest godzina 17:00, mam nadzieję, że do godziny 19:00 się nie obudzisz. Na godzinę 20:00 masz być gotowa. Ubierz się ładnie. Wiesz jakaś ładna sukieneczka. Tylko krótka! Nie wychodź z pokoju na biurku masz kosmetyczkę ;)
Kocham Cię, Kruszynko!
Na zawsze Twój kochany, niezastąpiony Jaś. "
Zostawiłem karteczkę na biurku i poszedłem do łazienki naprzeciwko pokoju dziewczyny. Pogrzebałem w szafeczkach i koszyczkach, ale nie mogłem znaleźć jej kosmetyczki. Nie wiem dlaczego, ale zajrzałem do kosza na pranie. Może mi nie uwierzycie, ale właśnie tam była kosmetyczka. Wyjąłem ją i uśmiechnąłem się chytrze. Pod czarną, w białe kropki kosmetyczką znalazłem czerwony koronkowy stanik. Na pewno nie był mamy Emilki, mogę Wam to zagwarantować. Schowałem górną część bielizny Emilii i wyszedłem z pokoju. Kosmetyczkę położyłem na biurku tak jak obiecałem w "liście" i wyjąłem klucz od strony Emilki. Wiedziałem, że będzie ciekawa, więc zamknąłem ją w pomieszczeniu. Nie wytrzymałaby z ciekawości. Poszedłem na dół. Miałem naprawdę bardzo dobry plan. Szybko poleciałem do sklepu, znalazłem klucze na parapecie, więc zamknąłem za sobą drzwi wejściowe do domu rodzinnego Emilki.
Perspektywa Emilki
Obudziłam się na łóżku przykryta kocem. Spojrzałam na telefon była godzina 19:24. Na początku nie wiedziałam o co chodzi. Potem przypomniało mi się, że Jasiek przyszedł ze mną do domu. Wstałam, poprawiłam bluzkę i spojrzałam w kierunku okna. Pod oknem stało biurko, na którym zauważyłam karteczkę. Przeczytałam liścik i popatrzyłam na podpis nadawcy. Moje kąciki ust podniosły się bezwiednie. Od razu zajrzałam do mojej szafy. Nie miałam dużo sukienek, ponieważ częściej chodziłam w spodniach. Miałam jednak moją, jedną ulubioną. Wyjęłam ją i położyłam na łóżku, podeszłam do mojej szafki na buty i wyjęłam czarne buty na obcasie, czyli innymi słowy klasyczne szpilki. Przebrałam się w sukienkę i założyłam buty. Spojrzałam do lusterka.
- Czegoś mi tu jeszcze brakuje. - mruknęłam pod nosem.
- Mam!
Pogrzebałam w szufladach i jest! Znalazłam! Złoty pasek. Moim zdaniem pasował do klasycznej granatowej sukienki na grubych ramiączkach, z delikatnie rozkloszowanym dołem. Dobrałam do tego jeszcze złotą bransoletkę, którą dostałam od Weroniki na moje 17 urodziny. Związałam moje włosy w koka i zrobiłam delikatny makijaż. Jedynym wyraźnym jego elementem były krwisto czerwone. Otarłam moją dolną wargę o górną. Naprawdę się sobie podobałam. Zanim się zorientowałam była godzina 20:03.
- Schodzę.
To co zobaczyłam..
******
Jest rozdział 17! :D Baaardzo proszę o komentarze, bo jest ich mało. Bardzo dziękuje Wam jednak za wyświetlenia!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
:* Genialne
OdpowiedzUsuńGENIALNE!
OdpowiedzUsuń