Do kubków wrzuciłam torebki z herbatą i zalałam wrzącą wodą.
- Emilka, a jak się czujesz?
- Psychicznie czy fizycznie?
- I tak i tak.
- Psychicznie słabo, fizycznie lepiej, ale szału nie ma.
- Ale dajesz radę?
- Daję. - uśmiechnęłam się delikatnie do Kingi.
Podałam jej kubek z gorącą herbatą i usiadłam obok niej. Siedziałyśmy chwilę w ciszy, sącząc gorący napój. Tak po 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z krzesła i ruszyłam w ich kierunku. Otworzyłam je, przekręcając kluczyk i chwytając za klamkę. W drzwiach zobaczyłam delikatnie zdenerwowanego Jasia.
- Hej. - powiedziałam.
- Cześć, śliczna. - odpowiedział całując mnie w czółko.
- Kinga już jest. Wejdź, dokończymy herbatę.
Zaprowadziłam Janka do kuchni. Kinga wstała. Chyba była w lekkim szoku.
- My się już znamy. - powiedział chłopak.
- Skąd? - zapytałam zaciekawiona.
- Z..
- Ze szkoły. - Kinga szybko przerwała Jasiowi.
- Tak, właśnie. - miałam otwarte szeroko oczy, nie wiedząc jaka relacja jest między nimi.
- Dobra, chodźcie bo Werka się zdenerwuje.
Wyszliśmy z domu. Zamknęłam za wszystkimi drzwi. Wsiedliśmy do czarnego BMW i pojechaliśmy w stronę domu Weroniki. Jechaliśmy ok. 10 minut. Całą drogę spędziliśmy siedząc w ciszy. Czułam jedynie wzrok Jasia na mojej twarzy. Na szczęście nie zauważył, że widzę jego poczynania, bo miałam zasłoniętą twarz włosami, które wcześniej rozpuściłam. Kiedy dojechaliśmy na miejsce Weronika siedziała już przy stoliku.
- Hej! Mila, Kinga! U.. ja widzę, że kogoś mi tutaj przyprowadziłyście.
- To jest Jasiek. - wytłumaczyłam Werce.
- Tak, wiem. Twój kochany, niezastąpiony chłopak. - kiedy to powiedziała, to poczułam, że na mojej twarzy pojawiły się dwie wielkie czerwone plamy, a dokładnie to rumieńce.
- Uhuhhu.. wiem, że jestem niezły, ale że aż tak. - powiedział, jakbym miał mało.
- Dobra siadajcie i zamawiajcie. - powiedziała Weronika, jakby cukiernia była jej własnością.
Ona nie lubi kryć się ze swoimi emocjami. Jak jej coś nie pasuje mówi wprost. A jak jej coś pasuje to.. również mówi to wprost. Taka określona, konkretna kobita. Ja i Jasiek zamówiliśmy herbatę z syropem klonowym, plus szarlotka z lodami. Zdecydowanie muszę przejść na dietę. Kinga zamówiła swoją ulubioną herbatę z syropem malinowym i babeczkę z karmelem. Weronika, to Weronika. "Tego nie ogarniesz", jak to kiedyś określiła Kinia. Zamówiła gorącą czekoladę i wuzetkę. Słodko, ale jak lubi to spoko. Nie mam nic przeciwko. Pogadaliśmy trochę. Widać było, że Jasiek był trochę spięty obecnością dziewczyn, ale musi się przyzwyczajać. Tylko troszeczkę szkoda, że już nie z Weroniką. Nawet nie troszeczkę. Miała jutro rano jechać do Krakowa, więc zostało nam tylko to ostatnie, w pewnym sensie ostatnie. Mam nadzieję, że nie znajdzie sobie nowej najlepszej przyjaciółki.
Długo rozmawialiśmy, kiedy nadszedł czas.. rozstania. Wyszliśmy z cukierni. Przed drzwiami Kinga zaczęła ryczeć.
- Weronika, zostań!
- Nie mogę przecież wiesz!
- Nie płaczcie, bo i ja zacznę! - wszystkie zaczęłyśmy ryczeć jak jakieś sześciolatki.
Czekam na next! <3
OdpowiedzUsuń