wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 18

To był Jasio. Był ubrany w garnitur. Podał mi rękę. Kiedy mu ją podałam, on ucałował delikatnie jej wierzch. Zeszliśmy na dół i weszliśmy do salonu, w którym paliły się jedynie świece, które sprawiały się, że w pomieszczeniu było jasno na tyle, że można było dostrzec szczegółowe rysy twarzy. Włączył wieżę i włożył jakąś płytę z muzyką klasyczną.
- Mogę prosić panią do tańca?
Kiwnęłam głową i posłałam mu lekki uśmiech. Oplótł ręce wokół moich bioder, ja zarzuciłam je na jego kark. Patrzyliśmy sobie w oczy.
- Przepraszam, jeżeli zrobiłem coś nie tak. - powiedział szeptem.
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Jak najbardziej.
- Kochasz mnie? - stanęliśmy na chwile.
- Oczywiście, skąd takie pytanie?
- Bo na tej imprezie u Natalki, na zdjęciach ty ją tak.. - opuściłam głowę w dół.
- To nic nie znaczy.
- Wiem, ale..
- Kocham tylko i wyłącznie Ciebie. - jednym ruchem ręki skierował moją twarz w swoją stronę. Ja oparłam swoją głowę o jego ramię i dalej tańczyliśmy.
Po jakiś 10 minutach Jaś zaprowadził mnie do kuchni gdzie było przygotowane bardzo wykwintne danie, czyli jajecznica. Chłopak odsunął mi krzesło i dał znak abym na nim usiadła. Po tym podsunął mnie i dał mi śliniaczek ze ściereczki.
- Hm... milordzie, nic droższego w sklepie nie było? - powiedziałam śmiejąc się.
- Nie śmiej się, ja wiem, że mam wiele dobrych cech i umiejętności, ale gotować nie umiem. - zrobił minkę zbitego pieska.
- No już nie obrażaj się tylko siadaj.
Przez całą kolację rozmawialiśmy o głupotach. Świetnie się bawiliśmy. Nie przejmowaliśmy się też, że dochodziła 23:00. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie i myślałam, że spadnę z krzesła. Jasiek to zauważył, bo podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce. Położył na kanapie, zapalił prawdziwe światło i przykrył mnie kocem leżącym na fotelu.
- Emilka, już lepiej?
- Możesz podać mi lekarstwa? I szklankę wody?
Bez zastanowienia pobiegł do kuchni i porozwalał wszystko w szafkach. Po 2 minutach przyniósł pigułki i wodę. Łyknęłam tabletki i popiłam. Podałam szklankę Jasiowi mówiąc cicho:
- Przepraszam. - miałam łzy w oczach, że on się tak postarał, a ja mu to wszystko tak po prostu zepsułam.
- Ale za co? - zdziwił się.
- Zepsułam cały wieczór.
- To nie Twoja wina.
- Ale jednak przepraszam.
- Nie przepraszaj Kruszynko, tylko chodź.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Naprawdę słabo się czułam, pewnie dlatego, że nie zjadłam dzisiaj rano śniadania ani leków, albo obiadu. Nie chce być chora.
Jasiek podszedł do szafy i wyjął z niej moją ulubioną, czarną, luźną bluzkę z napisem: "Jaka jestem? Hm.. To zależy czyich plotek słuchasz." Podał mi ją.
- Dasz radę się przebrać?
- Yhy.
Janek wyszedł, aby dać mi się przebrać. Kiedy skończyłam rzuciłam moje ubranie na krzesło.
- Już mogę wejść? - usłyszałam głos zza drzwi.
- Tak. - odpowiedziałam.

********

Od razu chciałabym przeprosić za to, że nie było rozdziałów, ale leżałam na łóżku, ogółem byłam chora i nie miałam weny. Ale czuje się już duuużo lepiej. Uzupełnię te rozdziały, dam radę. :D Dziękuje, że jesteście.

1 komentarz: