Nadal stałam z szeroko otwartymi ustami. Nie wiedziałam co się właściwie stało.
- Ledwo Nas nie zabiłeś! Widać było, że jesteś zdenerwowany! Co się dzieję! Janek!
- Mówiłem, że nic. - mówił nadal bezinteresownie, lecz z zaciśniętymi pięściami.
Miałam ochotę podbiec do niego i przywalić w jego gładką twarz. Chciałam mu wygarnąć. Tyle myśli pałętało się w mojej głowie. Co się stało! Dlaczego nigdy go takiego nie widziałam! Czy ma jakąś drugą twarz! Może to jest jego prawdziwe oblicze. Dziwię się, że w tamtym momencie nie zemdlałam. Ale chyba moje ciśnienie było zbyt wysokie. Podeszłam do niego i spojrzałam mu w oczy. Wiedziałam, że on rozpływa się w moich, tak samo jak ja w jego. Głowę miał skierowaną ku swoim czarnym conversom.
- Janek! - krzyknęłam mu prosto w twarz.
Ten złapał mnie natychmiastowo za nadgarstki i przewrócił tak, że to ja leżałam na masce samochodu.
- Nie krzycz na mnie!
- Puść mnie! - krzyknęłam.
- Puszczę Cię, kiedy będę chciał. - w tym momencie wyrwałam się z jego ucisku.
- Co się dzieję!?
- Wsiadaj do auta. - powiedział.
- Nigdzie z Tobą nie idę! - krzyknęłam.
- Wsiadaj, albo zostajesz tu sama. - wsiadłam.
Nie chciałam zostać. Nie dość, że było już późno, to byliśmy na zakręcie w środku, jakiegoś ciemnego lasu. Wolałam jechać z nim. Wsiadłam do auta powoli, aby go zdenerwować.
- Nie można było wolniej. - powiedział zgrzytając zębami.
- Nie, królewiczu. - odpowiedziałam z przekorą w głosie.
Zapalił auto i ruszyliśmy. Jechaliśmy po raz kolejny w nieznanym mi kierunku. Czułam się inaczej niż zawsze. Bałam się w tej chwili będąc w jego towarzystwie. Jechaliśmy tak około godziny. Cały czas badałam Jaśka wzrokiem. Wiedziałam, że widzi, że go obserwuje, ale nie zwracał na to uwagi tylko patrzył prosto przed siebie. Dojechaliśmy do jakiegoś dużego białego domu.
- Gdzie jesteśmy?
- Wysiadaj, kochanie. - pierwszy raz powiedział coś takiego. Pierwszy raz zakazywał mi czegoś, albo nakazywał.
Grzecznie wysiadłam z samochodu. Jasiek złapał mnie za rękę. Próbowałam się wyrwać, ale jego ucisk był zbyt mocny. Zaprowadził mnie przed drzwi, otworzył je i powiedział do mnie.
- Czuj się, jak u siebie.
- Jesteśmy u Ciebie w domu.
- Najprawdopodobniej.
- Jasio, co jest? - powiedziałam z troską w głosie.
- Nic. - poszedł na górę, nie oprowadzając mnie po swoim mieszkaniu.
- Aha, dzięki. - powiedziałam pod nosem, aby mnie przypadkiem nie usłyszał.
Rozejrzałam się po domu, którego nie znałam. Kiedy znalazłam kuchnię, nalałam sobie sok pomarańczowy do szklanki i usiadłam przy stole. Zastanawiałam się co się stało. Dlaczego mnie tutaj przywiózł musiałam o wszystko go zapytać. Włożyłam szklankę do zlewu i weszłam po schodach. Powoli pokonywałam każdy schodek. Skupiałam się nad każdym oddzielnie. Kiedy doszłam na szczyt. Zobaczyłam przed sobą czarne ściany, mnóstwo białych drzwi, i biało-czarnych obrazów. Zajrzałam do wszystkich pokoi. W jednym była łazienka, w drugim garderoba, w trzecim sypialnia w biało-czarnym kolorze.. Mogłabym tak wyliczać bez końca. Na końcu korytarza były jedne, jedyne czarne drzwi. Podejrzewałam, że to właśnie tam może być Janek i cicho zapukałam w drzwi. Nie słyszałam odpowiedzi, więc po prostu weszłam. Przywitał mnie chłodny wzrok Jasia. Leżał na biało-czarnej (jak wszystko w tym domu) pościeli. Jego wzroku był skierowany ku mojej osobie. Był ubrany w biały podkoszulek i czarne, długie spodnie. Zamknęłam drzwi i zatrzymałam się przy nich, jak małe niewinne stworzonko. Tym razem to ja miałam skierowaną głowę w dół. Jasiek wstał i podszedł do mnie mówiąc ciche.
- Przepraszam, Kruszynko.
******
Znowu krótki, przepraszam Was za to, ale ostatnio mam troszeczkę więcej obowiązków.
Zapraszam Was do czytania i komentowania. :D
Co sie dzieje ?! Czy to przez Kinge? Skad sie znaja ? Ehh czekam na nastepne mordko ❤❤
OdpowiedzUsuń