Tydzień później
Zaczęłam chodzić do szkoły. Dawno tam nie byłam, więc wszyscy przyjęli mnie dosyć ciepło. Byłam nawet na jakimś durnym spotkaniu z psychologiem szkolnym, ponieważ wszyscy dowiedzieli się o mojej chorobie, a nie uwierzyli, że sama bym sobie poradziła. Spotykałam się z Weroniką u niej, u siebie, w kawiarence, na kręglach. Ale moim zdaniem to wciąż za mało. Jeszcze nie wyjechała, a ja już za nią tęsknie. Dzisiaj jest sobota, więc mamy się spotkać. Ja, Jasiek, Weronika i Kinga. W cukierni na Wiatracznej. Weronika ani Kinga nie znają jeszcze Jaśka. Umówiliśmy się na godzinę 17:00. Wstałam około godziny 11:00. Umyłam się i standardowo posprzątałam w pokoju. Kiedy się ogarnęłam dochodziła 14:00. Położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać książkę pt. "Harry Potter i Komnata Tajemnic". Jest bardzo ciekawa. Chłopak, czarodziej. Jego przyjaciele, zwierzęta, moce, wrogowie. Jest tego tam bardzo dużo. Od książki oderwał mnie sms od Janka:
"Cześć, Kruszyneczko. Będę po Ciebie o 16:45. Kocham Cię."
Kiedy przeczytałam tego sms-a od razu zrobiło mi się tak jakoś cieplej na sercu. Jasiek nie jest chyba świadomy jak bardzo działa na mnie każde jego słowo, każdy dotyk. Naprawdę każda dziewczyna chciałaby się czuć chociaż na chwile tak jak ja przy nim, przez cały ten czas. Zaczęłam się szykować. Nie chciałam tego robić, bo wiedziałam z czym to się musi wiązać. Z pożegnaniem. Nie lubię się żegnać. Wyjęłam z szafy czarne rurki, biały sweter i czarne botki. Przebrałam się w naszykowany komplet. Podłączyłam telefon do ładowania i włączyłam komputer. Weszłam na stronę ising.pl i zaczęłam śpiewać. Mogłam odciąć się od wszystkich problemów, i znowu robić to co kocham. Przez te wszystkie problemy: choroba, szkoła, wyjazd Weroniki, zapomniałam co tak naprawdę kocham robić. Kocham muzykę, kocham śpiewać, tańczyć. Za rzadko to robię.
Leciałam po koleji:
- Skyfall
- Młody Polak
- Love Me Liked You
- Karmelove
- Stay with me
I jakieś inne stare piosenki. Nie lubię 'jarać się' nowościami. Wole starsze piosenki. Na przykład sprzed 5 miesięcy. Nie mam też swojego ulubionego stylu w muzyce czy swojego ulubionego idola. Wole być taka 'nieokreślona'. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Kinga! Cześć!
- Heej, Mila. Idziemy do cukierni.
- Jasiek po mnie miał przyjść. Wiesz on jeszcze Was nie zna będzie się czuł nieswojo.
- No ok.
- Dobra, Śnieżka! Nie stój mi tak w drzwiach tylko właź!
- Już wchodzę.
Weszłyśmy do kuchni. Brunetka usiadła do stołu, a ja dałam jej propozycje.
- Zrobię Nam po kubku herbaty zanim Janosik przyjedzie.
- Z sokiem malinowym?
- Bez soku malinowego, to nie herbata.
- Dobra dawaj, nie gadaj!
Wstawiłam wodę. Naszykowałam dwa kubki, jeden z misiem, a drugi z króliczkiem. Oba były na ślicznej zielonej łączce. Cieszyły się życiem. Matko, co ja gadam. Chyba mam coś niepokolei, w mojej pięknej główce.
******
Jest rozdział 22 :D Matko, jak ten czas szybko leci. Jest Was coraz więcej, a ja naprawdę nie mogę w to uwierzyć. Proszę tylko o komentarze, bo nie mam ich zbyt dużo :(
Dziękuje wszystkim za wszystko :)
Meeega, tylko troche ktotkie te rozdzialt :/ po przeczytaniu czuje niedosyt :( ale nic, czekam na kolejny rozdzial ! Zycze weny :*
OdpowiedzUsuńMega ! :D
OdpowiedzUsuń