Zaciągnęła mnie w głąb tłumu. Cały czas ocierałam się o mokrych od potu ludzi. Czułam się nieswojo, jakoś odechciało mi się jakiegokolwiek imprezowania. Ale nie powiedziałam tego mojej towarzyszce, nie chciałam jej psuć wieczoru. Nie tak miał wyglądać mój pierwszy wypad do klubu. Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy napoje na, które miałyśmy ochotę. Kinga drink o popularnej nazwie "Mochito", a ja zwykłą wodę z cytryną. Dostaliśmy przygotowane przez barmana napoje i od razu je wypiłyśmy. Kiedy rozmawialiśmy podeszło do nas dwóch chłopaków. Byli całkiem przystojni. Wyglądali na około 20 lat. Jeden z nich był blondynem, a drugi brunetem. Ten pierwszy oczy miał koloru niebieskiego, a kolejny zielonego. Jak się później okazało niebieskooki blondyn miał na imię Krystian, a zielonooki brunet - Gabriel.
- Ładne imiona. - pomyślałam.
Właśnie te imiona podobały się najbardziej. Jakbym miała synów tak właśnie by mieli na imię.
- Cześć, dziewczyny. - powiedział jeden z nich.
- Cześć. - odpowiedziała Kinga, pewnie odgarniając włosy z ramion, tak aby kucyk opadał swobodnie na plecy.
- Zatańczymy? - powiedział brunet do Kingi.
W moją stronę, to samo pytanie zadał blondyn. Kinga delikatnie szturchając mnie łokciem, dała znak, abym się zgodziła.
- Dobrze. - odpowiedziałam sztucznie się uśmiechając.
Chłopak podał mi rękę, której się złapałam, a on pociągnął mnie w stronę parkietu. Po raz kolejny ocierałam się o tłum. Czułam obrzydzenie, ale nie mogłam tego po sobie pokazać.
15 minut później
Przetańczyłam z Krystianem jakieś 4 tańce. Świetnie się przy tym bawiłam, zapominając, że wokół nas były jeszcze inne osoby. Zapomniałam nawet o woni alkoholu, który wywoływał u mnie obrzydzenie i niepokój.
- Dla mnie przerwa. - powiedziałam, lekko dysząc.
- Jeszcze jeden, ostatni. - odpowiedział, robiąc przy tym minkę zbitego pieska, której nie sposób było się, nie oprzeć.
- Ostatni. - powiedziałam zawadiacko.
Poczekaliśmy na inną piosenkę, żeby zacząć równo z początkiem. Niestety, na moje nieszczęście była to wolna piosenka. Krystian złapał mnie za biodra, a ja zarzuciłam mu ręce na ramiona. Kołysaliśmy się delikatnie w prawo, w lewo. Złapał moją rękę i obrócił wokół własnej osi. Z moich oczy spłynęła bezwiednie jedna, mała, nic nieznacząca słona kropelka wody. Przypomniało mi się jak byliśmy u mnie w domu. On w garniturze, ja w granatowej, lekko rozkloszowanej sukience. Miałam w tej chwili właśnie ten obraz prze oczami. Tańczyliśmy. Byliśmy szczęśliwi. Pewnie siebie. Wiedzieliśmy, że mamy w sobie oparcie. Był on nie tylko moim chłopakiem, ale także przyjacielem. Mogłam powiedzieć mu o wszystkim. Jeszcze kilka dni temu wyobrażałam sobie nas, siedzących na werandzie na ślicznej ławeczce z białego drewna. Byliśmy przykryci niebieskim kocem. W rękach trzymaliśmy po herbacie z sokiem malinowym. Mieliśmy około 60 lat. Wokół nas była rodzina. Nasze dzieci, wnuki, przyjaciele. A teraz jedyne co sobie wyobrażałam to jak mi powiedział o tym cholernym zleceniu. Zleceniu, które zmieniło moje życie. Może nie całe, ale znaczną jego część. Jeszcze tydzień temu nie poszłabym do żadnego klubu, nawet bym o tym nie pomyślała, a teraz? A teraz tańczę tu z obcym chłopakiem, i płaczę w jego objęciach. Ten świat jest naprawdę popierdolony.
- Przepraszam, jeżeli zrobiłem coś nie tak. - powiedział spoglądając na mnie swoimi niebieskimi oczami.
Wtedy już kompletnie się rozkleiłam, Jasiek powiedział mi tamtego dnia dokładnie to samo. To tak jakby usłyszeć to po raz kolejny od bardzo bliskiej mi osoby, której Krystian nawet nie zna.
- Nic nie zrobiłeś. - płakałam wtulona w jego ramię i oddychałam nowym, ale tak samo męskim zapachem.
- Odwieźć cię? - zapytał po jakiejś minucie.
- A Kinga?
- Mój kolego się nią zajął. - odwrócił głowę w stronę baru przy, którym całowali się Kinga i Gabriel.
Nie mam nic przeciwko całowaniu, ani Gabrielowi, ani tym bardziej Kindze, ale nie możemy się na początku zakochać? Trzeba się tak od razu całować? Nie można przeżyć tych pięknych chwil, samemu. Jedynie ze swoją drugą połówką. Zamiast sprawić, by ten pierwszy pocałunek był wyjątkowy. Wyszliśmy z budynku. Krystian zamówił taksówkę, a ja usiadłam na schodach.
Polubilam Krystiana ^^ fajny z niego chlopak xd czekam na next ;*
OdpowiedzUsuń