Mama weszła do mojego pokoju z gazetą z dzisiejszą datą. Usiadła na moim łóżku i przytuliła mnie. Ja nadal płakałam, chociaż nie wiedziałam, że najgorsza wiadomość dopiero do mnie dotrze.
- Cokolwiek się nie stanie, pamiętaj, że zawsze masz nas. - powiedziała mama, co od razu wprawiło mnie w czujność.
- O.. o.. o co chodzi? - zapytałam łkając i próbując powstrzymać płacz.
Mama wręczyła mi gazetę. Zaczęłam czytać:
"Dzisiaj rano na obrzeżach miasta był wypadek. Tir zderzył się z samochodem osobowym. Ustaliliśmy, że była jedna ofiara śmiertelna. Okazało się, że był to 20- letni Krystian Karolski. Winnym całemu zdarzeniu była ofiara. Prawdopodobnie zrobiła to celowo. Najbliższym składamy najszczersze kondolencje."
Z moich oczu po raz kolejny wypłynęły łzy. Niestety nie pojedyncze, ale całe morze gorzkich kropel wody, wyrażających to co w tym momencie czułam. Strach, rozpacz, zdezorientowanie, niemoc, smutek, wściekłość to były emocje, które odczuwałam. To wszystko tak bardzo bolało od środka. Czułam wtedy pustkę. Jakby połowa mnie umarła razem z Krystianem. Jakby to co nas łączyło, to czym mnie obdarzał, to dlaczego byłam szczęśliwa zabrał ze sobą. Uderzyło to we mnie z podwójną siłą. Nie dość, że dowiedziałam się jakieś 30 minut temu, że nigdy się nie zobaczymy, to teraz dowiaduję się, że cząstka mojego życia właśnie.. zniknęła.. umarła. Płakałam nic nie mogłam robić tylko płakać. Jedyne co mogłam zrobić tylko płakać.
Perspektywa Jasia
Wyszedłem na spacer, żeby jeszcze raz przemyśleć to czego się dowiedziałem. Z zamyśleń wyrwało mnie szarpnięcie. Ktoś na mnie wpadł. Obejrzałem się za siebie. To była Emilka. Po raz pierwszy od dwóch miesięcy zobaczyłem moją Emilkę. Ale czy ona? Tak, ona płakała. Tylko dlaczego? Chciałem za nią pobiec, ale coś mnie zatrzymało. Moja podświadomość mówiła, że to nie jest odpowiedni moment. Jeszcze chwile patrzyłem jak wbiega do domu, ale kiedy miałem pewność, że jest bezpieczna poszedłem dalej. Po drodze wstąpiłem do sklepu po Sprite, bo chciało mi się pić. To co zobaczyłem.. na pierwszej stronie gazet widniał napis: "ŚMIERĆ Z WŁASNEJ WOLI". Okazało się, że tym kto chciał umrzeć to był Krystian. Na początku byłem w szoku, ale kiedy się otrząsnąłem, moje myśli zajęła myśl jak Emilka musi cierpieć. Wybiegłem ze sklepu jak burza i nie myślałem jak zachowam się ja, jak zachowa się Emilka. Chciałem zobaczyć jak ona się trzyma, jak to w nią uderzyło, jak się czuje. Miałem jej pilnować i tak właśnie robię. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie otwierał. Zadzwoniłem. Również nic. Sięgnąłem za klamkę. Drzwi były otwarte. W domu było ciemno. Poszedłem wzdłuż korytarza i wszedłem na schody. Stąpałem powoli, aby nie wywalić się w ciemnościach. Kiedy dotarłem na górę, rozejrzałem się i wzrokiem znalazłem drzwi do pokoju Emilki. Widziałem przez dziurkę od kluczy padające na podłogę w jej pokoju światło. Wyprostowałem się, wziąłem głęboki oddech i nacisnąłem na klamką. Wyjrzałem zza winkla i zobaczyłem małą postać, skuloną, siedzącą na łóżku. Płakała. Nawet nie zauważyła, że wszedłem. Usiadłem na łóżku. Ona zwróciła swoje błyszczące od płaczu oczy na mnie. Jej powieki całe opuchnięte nie odejmowały jej uroku. Nadal była piękna, jak nikt inny. Patrzyła na mnie swoim błagalnym wzrokiem jakby chciała mi powiedzieć "Pomóż mi". Nie wiedziałem jak zareaguje, więc delikatnie przysunąłem się do niej. Ona rzuciła mi się na szyję. Płakała, ledwo łapiąc przy tym powietrze. Ja głaskałem ją i mówiłem, że wszystko się poukłada. Kiedy się uspokoiła, chyba zorientowała się kim jestem.
- Po coś przyszedł?
- Wiem o wszystkim.
- No i co? Przecież Cię zdradziłam. - patrzyła na swoje białe dłonie.
- Nie zdradziłaś i oboje o tym wiemy. - spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Przepraszam. - mówiła, łamiącym się głosem.
- To ja przepraszam. - uśmiechnąłem się do niej ciepło.
Rozłożyłem ramiona dając jej znak, żeby się do mnie przytuliła.
- Oboje przesadziliśmy. - powiedziałem.
Wtuliła się we mnie. Była cała rozpalona i gorąca.
- Nie masz gorączki?
- Nie wiem.
- Połóż się. - kiwnęła głową na znak, że się zgadza.
Położyła się, a ja przykryłem ją kocem. Kiedy chciałem wyjść ona poprosiła mnie abym z nią został. Usiadłem na dywanie i oparłem się jedną ręką o łóżko, a drugą złapałem dziewczynę za dłoń.
- Kochasz mnie? - spytała.
- Tak. - odpowiedziałem cicho.
- A ty mnie? - dodałem.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziała to i odpłynęła do krainy Morfeusza.
********
Jak widzicie między głównymi bohaterami zaczyna się polepszać relacja. Muszę Wam powiedzieć, że niedługo kończymy z całym opowiadaniem. Mam jeszcze milion pomysłów, ale to już za dużo jak na jednego bloga, dlatego dobijemy do 50, i do naszego jubileuszu i to będzie koniec :D
DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO! TO DZIĘKI WAM MAM WENĘ I TO DZIĘKI WAM MOJA PODRÓŻ Z PISANIEM JEST UDANA! :D
Byłam taka szczęśliwa po śmierci Krystiana a tu nagle wyskakujesz mi ze zbliżającym się koncem bloga :< A może drugi sezon czy coś w tym stylu?
OdpowiedzUsuńA tak, to jak zwykle rozdział świetny i czekam na następne ;)
Pozdrawiam =]