niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 40

Obudziłam się u Krystiana w łóżku. Nie było go przy mnie, więc pewnie zasnął oglądając telewizję. Wstałam powoli z łóżka i sięgnęłam po telefon, który leżał na szafce nocnej obok łóżka. Była godzina 10:00. Założyłam czarą bluzę na suwak Krystiana i wyszłam z pokoju. Ku mojemu zdziwieniu w salonie nie było nikogo, zresztą jak się później okazało, w pozostałych pomieszczeniach również. Pomyślałam, że po prostu poszedł do sklepu, żeby kupić jakieś prezenty dla swoich dziadków, a którymi miał spędzić Wigilię. Zadzwoniłam do niego, ale nikt nie odbierał.
- Może prowadzi.
Podeszłam do kuchennego blatu, szurając kapciami po zimnej podłodze i przeciągle ziewnęłam. Wyjęłam z lodówki jajka i zrobiłam sobie jajecznice. Pokroiłam szczypiorek, którym obsypałam danie i zabrałam talerz. Usiadłam przy stole i zjadłam śniadanie. Krystian nadal się nie odzywał. Nie rozumiałam dlaczego, zawsze informował mnie, że gdzieś wychodzi, albo że zostaję sama w mieszkaniu. No trudno, nie chciałam zaprzątać sobie tym teraz głowy. Poszłam do łazienki, umyłam zęby, związałam sobie włosy w wysokiego koka i skierowałam się w stronę sypialni, gdzie była szafka z moimi rzeczami. Wybrałam zwykłą fioletową bluzkę z nadrukiem serca i jasne jeansy oraz trampki. Moim zdaniem jak na taki prosty zestaw, wszystko bardzo ładnie się komponowało.

















Wyszłam z pokoju i po raz kolejny tego dnia sprawdziłam godzinę na komórce. Była już 12:00. Tym razem zaczęłam się poważnie martwić, a dodatkowo ten chłopak nie odbierał ode mnie telefonu. Chodziłam po całym mieszkaniu z komórką w ręku, czekając na jakiś znak. Bardzo go kochałam jako przyjaciela, a to co się wczoraj stało to się nie liczyło. Może jest dla mnie kimś więcej. Ale nie jestem gotowa na żaden poważny związek, ani tym bardziej z kimś kogo znam dwa miesiące. Po tamtym wydarzeniu to i tak za mało. Zastanawiałam się co dalej. Postanowiłam, że wrócę do domu i tam się nad tym zastanowię. Skierowałam się do sypialni po raz setny dzisiaj, aby odwiesić polar na wieszak, o szafki Krystiana. Otworzyłam mebel i mnie zatkało. Nie było tam nic. Tylko pusta i biała kartka. Byłam zdziwiona, bo do rodziców miał pojechać dopiero jutro. Sięgnęłam po liścik i zaczęłam czytać:
"Witaj, księżniczko!
Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć. Od razu przepraszam, że zdania, które tu przeczytasz będą tak nieskładne i brzydko napisane, ale ręka mi drży pisząc dla Cibie ten list. Zacznę od tego, że życzę Ci Wesołych Świąt! Wiem, że za wcześnie, ale się już nie zobaczymy. I nie chodzi mi o to, że w okresie Świąt. Nie zobaczymy się już nigdy. Bardzo trudno mi to pisać, ale muszę odejść. Nie chcę żebyś cierpiała. Powinienem Ci to powiedzieć osobiście, ale nie dałbym rady. Jestem chory, słabłbym z dnia na dzień. Nie mogę dopuścić, abyś miała łzy w oczach z mojego powodu i męczyłabyś się oraz obwiniała, że nic więcej nie możesz zrobić. Teraz może być Ci ciężko, ale spokojnie. Zostawiłem Ci mieszkanie. Samochodem wyjechałem, ale nie mogę powiedzieć gdzie. Wszystko jest opłacone na 2 lata z góry. Nie bój się o mnie. Poradzę sobie. Ale ty się nie zmieniaj. Jesteś bardzo wartościową osobą i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Będę Twoim Aniołem Stróżem i nie zostawię Cię. 
Ale mam ostatnią prośbę. Pamiętasz tę sukienkę, którą dostałaś ode mnie w prezencie na Wigilię. Załóż ją na swoją studniówkę, którą masz za niecały miesiąc. Nie płacz, proszę Cię, ja zawsze będę przy tobie. Pamiętaj o mnie. 
Twój Krystian
PS. KOCHAM CIĘ"

Czytając list w moich oczach pojawiło się milion małych łez, które spływały na mokrą od płaczu kartkę. On mnie kochał, a ja traktowałam go jedynie jak przyjaciela. Dlaczego niczego nie zauważyłam! To wszystko moja wina! Gdybym coś wiedziała, nie dałabym mu się poddać! Nie dałabym mu zwątpić! On mnie zostawił! A może to ja go zostawiłam!? Nie wiem!
Jedyne o czym teraz myślałam to, żeby rozpłynąć się po raz kolejny. Żeby umrzeć. Straciłam mojego najlepszego przyjaciela. Tylko jemu mogłam ufać. Weronika i Kinga mnie olały. Wszyscy mnie zostawili, tylko on był przy mnie! Mam rodzinę, ale im nie mogę powierzyć wszystkich moich sekretów! Wiem! Pewnie uznacie mnie za egoistkę, ale bardzo dobrze mi z tym jaka jestem teraz!
Kiedy ochłonęłam wyszłam z mieszkania i zamknęłam za sobą drzwi. Szłam przez miasto. Zimny wiatr wiał w oczy przez co jeszcze więcej łez wypływało z moich i tak mokrych oczu. Nie wiedziałam wszystkiego dokładnie i wpadałam na jakiegoś chłopaka. Nie zwróciłam na niego uwagi, ale przyspieszyłam. Wróciłam do domu i nie witając się z rodzicami poszłam do pokoju. Niestety, nie zamknęłam się, i mama do mnie przyszła z wiadomością. Żałuję, że nie zabiłam się jeszcze w domu Krystiana.

*********
Następny rozdział także dzisiaj :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz