Staliśmy przed szkołą jakieś 10 minut. Byliśmy tam razem, było ciepło, cicho, cudownie. Pamiętam jak wszedł do naszej klasy spóźniony. Wtedy połowa ładniejszych, chudszych, mądrzejszych lasek patrzyło na niego wzrokiem, jakby chłopaka nigdy nie widzieli. Ja pewnie też tak wyglądałam, ale nie.. ja widziałam tylko jego piękne, brunatne oczy, które ani w milimetrze się nie zmieniły. A najlepsze jest to, że teraz one są tylko dla mnie i tylko na mnie chcą patrzeć każdego poranka. Każde z nas jak sądzę myślało o czymś miłym, o wspólnych wspomnieniach. Zapomnieliśmy o wydarzeniach z przed 8 miesięcy. Teraz mamy wspólne plany, będziemy mieli dom, i co w tamtej chwili najważniejsze.. nasze dzieci. Dwójka małych, kochających nas, tak samo jak my ich szkrabów, wołających mama i tata! Tak to sobie wyobrażam.
- Idziemy? - wzrok Jasia skierował się na mnie.
- Tak. - odpowiedziałam, uśmiechając się.
Ruszyliśmy w stronę cukierni. Rozmawialiśmy, tak jak 20 minut temu, o głupotach. Pomimo tego, że jestem w ciąży i wyglądam jak beczka to nie jestem poważna. Zresztą nigdy nie będę. Doszliśmy do bramki przy cukierni i przekroczyliśmy jej próg. Otworzyliśmy drzwi, rozejrzałam się. Przy jednym stole siedziała kobieta z dzieckiem, przy drugim jakieś dziewczyny z gimnazjum, przy trzecim Weronika i Kinga, przy czwartym.. czekaj.. Weronika i Kinga?! Co one tutaj robią?! Weronika jest na drugim końcu Polski! Nie tutaj! Zerwała ze mną kontakty! A teraz siedzi tu z Kingą, jakby nigdy nic! Właśnie! Z Kingą nie rozmawiałam od 9 miesięcy...
- Jasiek.. - wskazałam głową na dziewczyny.
Kiedy je zobaczył, widocznie się spiął. Nie zrozumiałam dlaczego, ale widząc jego reakcje, mój oddech znacznie przyspieszył. Usiedliśmy przy wolnym stoliku, Janek próbował nie zwracać na nie uwagi, ale mu nie wychodziło i co chwila jego głowa co chwila kierowała się w stronę stołu dziewczyn.
- Coś się stało? -serce biło mi coraz szybciej.
- Nie.. - odwrócił głowę po raz kolejny.
- Co się dzieję! - podniosłam głos.
- Nic, Emilka, spokojnie. - złapał mnie za rękę, ale nie uspokoiłam się ani troszeczkę.
- Tak się bawić nie będę! - wstałam i krzyknęłam na całą cukiernie.
Wiem, że tak nie powinnam, ale to już nie ode mnie zależy. Jestem w ciąży z bliźniakami i mam swoje humory, a Jasiek zaczął mnie już denerwować. Widziałam, że i dziewczyny spojrzały się w naszą stronę. Ja wyszłam z budynku, żeby ochłonąć. Za mną niestety nikt nie wybiegł. Czekałam jeszcze przed cukiernią z około 5 minut, ale zrezygnowałam i poszłam w stronę domu. Było mi smutno, że mnie zostawił, ale nie jest moją własnością i ma do tego prawo. Szłam przez ulice miasta z delikatnie opuszczoną głową. Patrzyłam na moje buty. Zastanawiałam się nad wszystkim. Jestem w 32 tygodniu ciąży. Nie chcę zapeszać, ale oprócz tego incydentu, pomimo mojej choroby nic złego się nie stało. Chociaż było mi smutno, cieszyłam się z naszego szczęścia. Nie pytajcie mnie jak to możliwe, ale ciąża robi swoje. Szłam tak chodnikiem, zamyślona.. nagle poczułam, że upadam na podłoże.
Perspektywa Jasia
Ale ja jestem głupi.. pozwoliłem jej wyjść i nie pobiegłem za nią. Ale Kinga i Weronika. Po co one tu przyszły. Pewnie mają się spotkać z Natalią. Nie mają kontaktu z Emilką. Ja mam z nimi kontakt. Ale co ja mam jej powiedzieć, jeżeli znowu ją skrzywdzę nie będzie już szans na uratowanie naszego związku. Kocham ją, będziemy mieli dzieci, a ja ją nadal okłamuję. Muszę z dziewczynami wyjaśnić tą sprawę. A Emilce powiedzieć wszystko. Pewnie nadal się zastanawia skąd znam Kingę. Ale co ja jej powiem? Cześć kochanie! Pytałaś się mnie kiedyś skąd znam Kingę. A bo to taka stara historia. Dawno temu jak zarabiałem dużo to jeździłem.. powiedzmy szczerze.. jeździłem do pań do towarzystwa. Tak ładnie mówiąc oczywiście. A Kinga była jedną z nich. Może nie było tego widać. Ja ją z tego bagna wyciągnąłem. Robiła to nie dlatego, że nie miała pieniędzy, miała i to bardzo dużo. Robiła to, bo jej się to podobało. Nie rozumiałem jej. Lubiła uprawiać seks. Tak po prostu, a jak jeszcze jej za to płacili. Cudo. Tak mówiła. Ja bardzo ją polubiłem i pomogłem. Byliśmy razem. Dopóki ja się nie wplątałem w to całe gówno. No i się zaczęło. Biłem ją. Brałem narkotyki. Raz próbowałem zgwałcić. Uciekła ode mnie. Nie dziwię jej się. To dlatego na początku się mnie bała. Ale wytłumaczyłem jej wszystko. On zaś wyznała mi, że powróciła do prostytucji i wciągnęła w to Weronikę, a Natalia ma im załatwiać klientów. Pogmatwane, prawda? No, ale dobra.
Kiedy wyszedłem z cukierni od razu skierowałem się w stronę domu Emilii. Niestety kiedy tam dotarłem.. nie zastałem jej w domu. Telefonu też nie odbierała. Ani ode mnie, ani od swojej mamy do której wcześniej zadzwoniłem. Bałem się. O nią, o Krystianka, o Klementynkę, martwiłem się o nich. Wiem, że nie powinienem ich zostawiać samych. Mam zostać ojcem, zarządzać domem, być mężem, powinna być ze mnie dumna. A na razie to jedyny powód jaki daje to powód do smutku i zastanawiania się czy dam sobie rade z taką odpowiedzialnością. Sam nie jestem pewien, ale wiem, że zrobię wszystko, żeby tak się stało. Żebym był godzien tych wszystkich, nadmienionych wyżej "tytułów".
Perspektywa Emilki
Jestem w szpitalu. Tylko tyle wiem. Sama na sali. Ograniczona możliwość poruszania się i mówienia. Tylko cholerny ból z lekka załagodzony morfiną. Tyle, że ja nie wiem co się stało.. chociaż. Jakieś 10 minut temu był u mnie lekarz. Tłumaczył mi, że ciąża została rozwiązana. Chwila.. że co!? Urodziłam już?! Kiedy? Który dzisiaj jest? Przecież to dopiero 8 miesiąc! Nacisnęłam czerwony guzik na poręczy łóżka.. po jakiejś minucie przybiegła do mnie dyżurna pielęgniarka.
- Dzień dobry. Czy coś się stało? - zapytała łagodnym głosem.
- Co z moimi dziećmi!
- Spokojnie, zawołam lekarza.
Usiadłam na łóżku, opierając się o ścianę obok mnie i założyłam ręce na klatkę piersiową, wbijając sobie paznokcie w przedramiona, przysunęłam nogi do rąk. Spojrzałam w stronę drzwi, których próg przekraczał właśnie lekarz.
- Witam Panią ponownie.- powiedział bez emocji.
- Co z moimi dziećmi?
- Przecież byłem jakieś 15 minut temu u pani i tłumaczyłem wszystko. - rozszerzył oczy na znak zdziwienia.
- Ale ja nic nie zrozumiałam... - skierowałam głowę ku moim zimnym stopom.
- No dobrze.. a więc zasłabła pani. Przyczynę mamy nie wyjaśnioną, ale najprawdopodobniej niedobór niektórych minerałów albo zmęczenie czy też stres Upadek był tak duży i.. męczący? Nie wiem czy to dobre określenie, ale musieliśmy spowodować rozwiązanie ciąży., przez cesarskie cięcie.
- Ale co z moimi dziećmi! - krzyknęłam, unosząc jednocześnie ręce do góry.
- Spokojnie. Niestety dziewczynka.. nie przeżyła, a chłopczyk walczy o życie. - rozpłakałam się automatycznie.
- Proszę nie płakać, zaraz zawołam pielęgniarkę, aby dała pani coś na uspokojenie.
- N.. nie.. nie trzeba. Proszę wyjść. - lekarz bez słowa opuścił salę, a ja płakałam.
Sięgnęłam po telefon na szafce nocnej i spojrzałam na wyświetlacz. Nic nie widziałam, łzy które obficie wypływały z moich oczu, przysłaniały mi cały obszar widzenia. Ale po ciężkich trudach wybrałam jakoś numer do Jasia. Po dwóch sygnałach odebrał.
- Emilka!
- Ja- Ja- Jaś?
- Gdzie jesteś? Czemu płaczesz?
- W-w- w szpitalu. - otarłam załzawione oczy.
- Którym?
- Tam gdzie zawsze.
- Zaraz będę. - rozłączył się, a ja ciągle płakałam.
*******
Przepraszam Was za długą nieobecność. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Jeszcze tylko 2 rozdziały. Wiem, że się powtarzam, ale czy ma być drugi sezon, bo nie jestem pewna czy ktokolwiek chciałby to czytać później.. A wracając do rozdziału :D Rozdział pisany na weselu mojej cioci :) Tak wczoraj :P Nie miałam czasu pisać. Zapraszam do wyrażenia opinii w komentarzu :*
Ja chętnie przeczytam Mila. Do jutra. Rozdział Super!!!
OdpowiedzUsuńhttp://tylkonienawisc.blogspot.com/
Chce 2 sezon! Świetnie piszesz! 8)
OdpowiedzUsuńchcę sezon drugi ale czemu ona nie pżeżyła?
OdpowiedzUsuńChcę 2 sezon. Rozdział świetny, ale prostytucja?! Co! Dziecko nie żyje? Emila ...
OdpowiedzUsuńO jezu...
OdpowiedzUsuńDziewczynka nie przeżyła a...
Nie...
Jejku...
Jak mogłaś jej to zrobić kobieto!?!
Jasiek taki biedny!
Boże kobieto...
Napraw to albo żeby chociaż mały żył bo uśmierce ci Renee.
Kroopka nienawiści.
Nie pozdrawiam
I nie życzę weny.
Parufko 8)
Tak sezon drugi będzie też fajny ale może do drugiego sezonu dodasz trochę drapieżnosci? Wampiry mam namysli :3
OdpowiedzUsuń