wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział 4 Sezon II

Kilka dni później

Dni mijały mi szybko, bez zbędnych niespodzianek. Przez prawie cały czas leże w łóżku. Choć próbuje zapomnieć to codziennie kiedy zamykam oczy widzę jego psychiczny uśmiech, a w moich uszach cały czas odbija się jego obleśny głos. Budzę się w nicy z krzykiem, przypominając sobie, jak jeździł żyletką po moim brzuchu, a nożem po szyi. Przypomina mi się jak mnie gwałcił. Jak bardzo bolało. Jak bardzo czułam obrzydzenie.
- Hej. - za rękę złapał mnie Maciej.
Nie zareagowałam. Patrzyłam się tępo w sufit, udając, że nie słyszę.
- Wiem, że wszystko rozumiesz. Wiem, że jest Ci ciężko. Proszę, daj sobie pomóc. Złóż zeznania. Wróć ze mną do domu. - ciągnął swój monolog.
Po poliku spłynęła łza.
- Emilia.. Jasiek dzwonił.
Usiadłam i spojrzałam na Maćka. Maciej poznał całą moją historię, właśnie od Jaśka. Znają się z Polski, ale nie wiedział, że byłam dziewczyną jego najlepszego, niegdyś przyjaciela.
- Kiedy? - odezwałam się po raz pierwszy od tygodnia.
- Dzisiaj, jak spałaś.
- Co mu powiedziałeś?
- Tylko, że śpisz. 
- Dasz mi mój telefon? - spytałam.
- Chcę do niego zadzwonić. - kontynuowałam.
- Proszę. - podał mi komórkę.
Wybrałam numer i przyłożyłam słuchawkę do ucha. Chciałam powiedzieć Jaśkowi to wszystko, ale nie wiedziałam jak. Boję się jak zareaguje. Może powie, że zasłużyłam? Może powie, że dobrze mi tak i, że teraz wiem co to znaczy ból? Nie.. nie chce o tym myśleć.
- Halo? - usłyszałam głos, z drugiej strony.
- Jasiek?
- Emilia! Co z Tobą? Uciekłaś wtedy? - to brzmiało dla mnie tak banalnie, w stosunku do tego co przeszłam tamtej nocy.
- Nie, nie uciekłam. - nic nie odpowiedział.
- Jesteś? - zapytałam.
- Boże, przepraszam Cię. - powiedział.
- Jeszcze nic Ci nie powiedziałam.
- Gdzie jesteś?
- W Berlinie.
- Ale dokładnie. - drążył temat.
- Poczekaj.
- Maciek.. jaka to ulica? - skierowałam swoje pytanie do Maćka.
- Kladower Damm 223. - odpowiedział spokojnie.
- Kladower Damm 223 - powtórzyłam do słuchawki.
- Dobrze. Muszę kończyć. Zadzwonię dzisiaj, dobrze?
- Tak. Pa. - w odpowiedzi dostałam tylko dźwięk, sygnalizujący zakończenie rozmowy.
Oddałam Maćkowi telefon i wstałam z łóżka. Kiedy porozmawiałam z Jasiem, poczułam chęć do życia. Mały promyk nadziei, że ten koszmar, się skończy. Chcę wrócić do Polski. Chcę być dla Krystiana, mamą. Tyle.. że ja jestem chora psychicznie, a że sama ograniczyłam sobie prawa do Małego, to nie będzie ich łatwo odzyskać. Stwierdzili, że depresje.. ale czy tak zachowuję się osoba z depresja? Nie!
Chodzi smutna, zamknięta w sobie, nie ma kontaktu z ludźmi. Myśli o samobójstwie, o śmierci. Tnie się, płaczę co noc. Nie odzywa się do nikogo. To jest osoba z depresją! A ja!? Ja, ja, ja..
Ja się tak zachowuję.
- Mała, co jest? - zapytał Maciek.
- Mam dość. - spojrzałam przez okno.
- Mam dość! Cholerne Władysławowo! Gdybym wtedy nie poznała Jaśka, nic by się nie stało!
Nie mówię, że Jasiek jest winny, wręcz przeciwnie! To najlepsze, co mnie w życiu spotkało, a ja!? Jak zawsze! Muszę wszystko spierdolić! Przecież teraz mogłabym z nim się kochać, albo być na imprezie, a mamy dziecko, którego nie widziałam od miesiąca! Jestem do dupy! Do dupy! Do dupy!
- Cicho, chodź. - chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił.
Płakałam w jego objęciach. Tak dawno nie płakałam. Nie płakałam tak mocno. Nie mówiłam nikomu o swoich problemach, a teraz emocje się skumulowały i wybuchłam.


Kilka godzin później
Perspektywa Maćka

Jestem w barku, przy recepcji. Emilia zasnęła jakieś 2 godziny temu.
Tak mi jej szkoda. Ma dopiero 18 lat, a już tyle doświadczyła. Powinna się bawić, być szczęśliwą nastolatką, a nie chorą na depresję, matką, pracującą na zmywaku w Berlinie, w dodatku zgwałcona.
- Hej.. - ktoś złapał mnie za ramię.
Odwróciłem się i nie mogłem uwierzyć własnym oczom.
- Jasiek!? Co ty tu?
- Nic się nie zmieniłeś. - uśmiechnął się.
- Przyjechałeś do Emilii?
- Tak. - z jego twarzy zniknął uśmiech, a oczy skierowały się ku dołowi.
Między nami zapanowała cisza, którą przerwał w pewnym momencie Janek.
- Gdzie ona jest? Mogę ją.. zobaczyć?
- Tak, ale niedawno zasnęła.. nie budź jej.
- Dobrze.
- To chodź.
Szliśmy korytarzami szpitala. Wszędzie było cicho. W końcu była godzina 22:00, czyli tak właściwie cisza nocna. Ale to nam jakoś nie bardzo interesowało.
Weszliśmy do sali, gdzie smacznie spała Emilia. Leżała na boku i oddychała przez usta.
- Śpi.. ja poczekam przed salą, a ty jedź do domu, bo wyglądasz jak kupa nieszczęścia. Idź spać. Ja tu posiedzę.  - uśmiechnął się ciepło.
- Na pewno?
- Tak. -
- To dobranoc. - uśmiechnąłem się i wyszedłem z sali.

Perspektywa Jasia

Pożegnałem się z Maćkiem i usiadłem przy łóżku Emilii. Była taka blada, zmęczona. Miała spuchnięte oczy, widać, że niedawno płakała. Oddychała przez usta. Jej ramiona delikatnie się unosiły i opadały. Wyglądał marnie, ale ciągle słodko. Niewinna, nie tak silna psychicznie i fizycznie jak kiedyś. Inna, ale nadal moja. Nadal moja dziewczyna, która daje mi całusy. Przyjaciółka, która pociesza mnie za każdym razem kiedy jestem smutny. Kochanka, namiętna i jedyna w swoim rodzaju. Tęskniłem za nią, szukałem jej przez cały miesiąc, a kiedy ją znalazłem okazuje się, że jest inna, ale nadal taka sama. Wiem, że gadam bez sensu, ale przy niej nie potrafię rozsądnie myśleć.

********

Taki krótszy rozdział, nie podoba mi się, ale cóż.
Może Wam się spodoba :D
Czekam na Wasze komentarze :)
Miłych Wakacji :*


10 komentarzy:

  1. Super rozdział, bardzo ciekawi mnie co dalej. Masz talent, który musisz rozwijać :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały. Wracaj do nas. Wyjedź od babci♥

    OdpowiedzUsuń
  3. supcioo czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  4. Odbierasz mi przyjemność! Xdd za któtkii ;c

    OdpowiedzUsuń
  5. Odbierasz mi przyjemność! Xdd za któtkii ;c

    OdpowiedzUsuń
  6. Odbierasz mi przyjemność! Xdd za któtkii ;c

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecztałam wszystko od początku. I się zakochałam w tym blogu *o*


    Może mój też Cię zaciekawi:
    chcialamtylkoszczescia.blogspot blogspo.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu zły link dałam XD
      chcialamtylkoszczescia.blogspot.com

      Usuń